wtorek, 23 czerwca 2026

„Tego ci nie powiedziałam" Kelly Rimmer

Po pierwszych 30 stronach byłam książką zniesmaczona, dużo mi w niej zgrzytało i uwierało. O ile opowieść Alice była dla mnie przekonująca, o tyle opowieść Aliny drażniła. Sposób opisania sytuacji w rodzinie z dzieckiem autystycznym przypadł mi do gustu i był dla mnie wiarygodny. Opis ataku Eddiego w sklepie naprawdę mnie zainteresował i ciekawa byłam, jak się rozwiąże cała ta sytuacja. Widać, że autorka odrobiła swoją lekcję, a konsultacje z Asleihgt Finch zostały dobrze spożytkowane.

Gorzej było z rozdziałami pisanymi z punktu widzenia Aliny. W pierwszej chwili pomyślałam złośliwie: „Tak to jest, kiedy Australijka zabierze się za opisywanie historii z II wojny światowej w Europie”. W chatach wiejskich „salon” zamiast izby, sposób wyrażania się i elokwencja bijąca od prostych rolników z podtrzebińskiej wsi – bardzo mnie to drażniło. Dialogi są rażąco niedostosowane do statusu społecznego bohaterów, sztuczne i „przegadane”. Być może polska redaktorka lub tłumaczka nie były wyczulone na tego typu sprawy. Myślę, że wystarczyłaby delikatna sugestia, a całość prezentowałaby się o niebo lepiej.

Diabeł, jak zawsze, tkwi w szczegółach i to one nadają smak całej powieści. Sprawiają, że czytelnik nie czuje jak dziecko, któremu trzeba wszystko dopowiedzieć, bo samo się nie domyśli. Podobnie w opisach i charakterystykach postaci, motywów ich działania – wszystko mamy podane na tacy. Ja jednak lubię, kiedy autor zakłada, że jego czytelnik jest inteligentny

Na tym zakończę dodawanie dziegciu. Teraz łyżka miodu.

Trzeba przyznać uczciwie, że ogólna znajomość realiów II wojny światowej w Polsce autorki, zważywszy, że jest ona Australijką polskiego pochodzenia, również mogę ocenić na poprawny i wystarczający…dla niepolskiego czytelnika. I choć mam pewien niedosyt, to historia ucieczki na wschód, pobyt w obozie Buzułuku nie wzbudzała większych wątpliwości.

Natomiast sama fabuła – historia Aliny Dziak, Tomasza Śląskiego i Saula Weissa – niesamowita, ale dlatego, że w dużej mierze napisana przez życie, które przecież pisze najbardziej niewiarygodne, ale najbardziej poruszające historie. Czytając moment rozmowy dwóch staruszek przez FaceTime, popłakałam się.

I dla tego fragmentu,  warto tę książkę przeczytać.

MZ

Kelly Rimmer, „Tego ci nie powiedziałam", Znak Horyzont 2022 r.



x

wtorek, 12 maja 2026

"Cena wolności" B.Wysoczańska

Cena wolności to utwór, który łączy historię z emocjonalnym doświadczeniem jednostki.

 Pokazuje wolność nie jako abstrakcyjne hasło, lecz jako coś głęboko osobistego — odczuwanego zarówno w sferze psychicznej, jak i fizycznej. Autorką książki jest Barbara Wysoczańska, polska pisarka  i historyczka  z wykształcenia, która konsekwentnie koncentruje swoją twórczość na losach kobiet funkcjonujących  w przełomowych momentach dziejowych.

Powieść można odczytywać jako opowieść o wolności ujawniającej się nie w wielkich deklaracjach, lecz w subtelnych pęknięciach ludzkiego życia - tam, gdzie decyzja przestaje być pełnym wyborem, a staje się nieodwracalnym skutkiem wcześniejszych zdarzeń.

Fabuła osadzona w Warszawie na początku XX wieku

Buduje gęste tło historyczne:  z jednej strony widoczny jest carski reżim oraz narastające dążenia niepodległościowe,  z drugiej    — prywatna sfera bohaterów, która nie pozostaje odporna na nacisk historii. Główna postać, Klara Tyszkowska, wpisuje się w charakterystyczny dla Wysoczańskiej model bohaterki: nie jest ona przedstawiona jako naturalnie silna, lecz jako osoba stopniowo kształtowana                   i umacniana przez realia, które nie oferują jej komfortu ani bezpieczeństwa.

Szczególnie istotne w powieści jest ujęcie tytułowej „ceny”. Nie stanowi ona pojedynczego aktu poświęcenia, lecz długotrwały proces, składający się z wielu drobnych strat — utraty złudzeń, poczucia stabilności oraz prostych kategorii dobra i zła. W tym ujęciu wolność nie jawi się jako spełnienie czy zwycięstwo, lecz jako doświadczenie, które stopniowo przekształca sposób postrzegania świata przez bohaterkę.

Jest to propozycja dla odbiorców, którzy cenią powieść historyczną nie jako dekoracyjne tło dla romansu, lecz jako strukturę wpływającą na losy bohaterów. opowieści.

                                                                                                                                     E.CH.

piątek, 13 marca 2026

„Tam, gdzie jest miejsce przy stole” M. Knedler

Tam, gdzie jest miejsce przy stole to poruszająca powieść obyczajowa o wychodzeniu z przemocy emocjonalnej.

 Główna bohaterka, Emilia, po latach życia z kontrolującym partnerem decyduje się odejść i zacząć wszystko od nowa. Wokół niej stopniowo tworzy się grupa osób z własnymi traumami i problemami, których łączą comiesięczne spotkania przy wspólnym stole – symbolu bliskości, akceptacji i nowego początku.

Największą siłą książki są emocje i psychologiczna wiarygodność bohaterów. 

Magda Knedler pokazuje proces wychodzenia z toksycznej relacji bez przesadnego dramatyzmu– bardziej poprzez codzienne drobne kroki, lęki i próby odzyskania normalności. Czytelnik łatwo angażuje się w historię Emilii i innych postaci, bo są napisani bardzo „po ludzku”: niedoskonali, zagubieni, ale autentyczni. Styl autorki jest spokojny, ciepły i refleksyjny. To nie jest książka pełna zwrotów akcji, lecz opowieść oparta na relacjach, rozmowach i emocjach. Dużo miejsca zajmują tematy samotności, przemocy psychicznej, potrzeby bycia ważnym dla drugiego człowieka oraz tworzenia „rodziny z wyboru”. Tytułowe miejsce przy stole staje się metaforą przynależności        i bezpieczeństwa.

 Powieść wpisuje się w nurt współczesnej literatury obyczajowej o silnym wydźwięku psychologicznym, bliskiej twórczości Magda Knedler. 

Autorka znana jest z książek, w których łączy wątki historyczne i społeczne z losami kobiet doświadczających traumy, przemocy lub trudnych życiowych wyborów. Jej proza wyróżnia się emocjonalną głębią, wrażliwością językową i skupieniem na wewnętrznych przeżyciach bohaterek..

To książka o tym, że czasem największym aktem miłości nie są wielkie słowa, ale pozostawione wolne krzesło i pytanie: „Zostaniesz na kolację?”. Po jej przeczytaniu człowiek zaczyna inaczej patrzeć na własny stół — i na ludzi, dla których warto przy nim zrobić miejsce.

                                                                                                                        E. Ch.

    



piątek, 19 grudnia 2025

"Człowiek w poszukiwaniu sensu" Victor E. Frankl

Czy można pisać o nadziei, stojąc w samym centrum piekła? Viktor E. Frankl udowadnia, że tak, ale robi to w sposób, który wytrąca z rąk wszelkie argumenty sceptykom. To nie jest kolejny poradnik z cyklu „uśmiechnij się, a świat się zmieni”. To manifest przetrwania wykuty w nieludzkich warunkach obozu koncentracyjnego.

Największą siłą tej książki jest autentyczność autora. Frankl nie teoretyzuje z wygodnego fotela w wiedeńskim gabinecie – on przeszedł przez otchłań Holocaustu. To właśnie ten bagaż doświadczeń sprawia, że jego tezy o logoterapii nie brzmią jak naiwny bełkot czy „pobożne życzenia”. Gdyby te same słowa wyszły spod pióra kogoś, kto nigdy nie zaznał głodu i upodlenia, moglibyśmy je zbyć wzruszeniem ramion. U Frankla każde zdanie ma ciężar gatunkowy przeżytej tragedii.

Frankl stawia diagnozę, która dziś, w dobie konsumpcjonizmu, uderza ze zdwojoną siłą:

„Współczesny człowiek ma za co żyć, ale nie ma po co żyć – ma środki, ale nie ma sensu.”

To uderzająco trafne spostrzeżenie. Żyjemy w świecie wypełnionym gadżetami, ubezpieczeniami i wygodą, a jednak masowo zapadamy na „egzystencjalną próżnię”. Frankl przypomina nam, że posiadanie „środków” bez „celu” to tylko luksusowa droga donikąd.

Ta recenzja nie byłaby pełna bez zmierzenia się z trudnym pytaniem: czy cierpienie jest niezbędne? Autor sugeruje, że sens można odnaleźć pomimo cierpienia, a nawet poprzez nie. Jednak, wydaje się, że samo cierpienie w swojej surowej formie rzadko uszlachetnia. Częściej niszczy i odziera z godności. Frankl pokazuje jednak, że skoro cierpienie i tak jest nieuniknionym elementem ludzkiej egzystencji, jedynym ratunkiem jest próba nadania mu znaczenia. To nie cierpienie nas buduje, ale nasza odpowiedź na nie.

Mimo genialności koncepcji Frankla, pojawia się uzasadniona wątpliwość: czy logoterapia to lek na każdą ranę? W stanach głębokiej depresji, gdzie fizycznym bólem staje się samo oddychanie, szukanie „wyższego celu” może wydawać się zadaniem ponad siły. Logoterapia wydaje się być etapem „późniejszym” – kiedy człowiek odzyska już na tyle sił, by w ogóle móc spojrzeć w górę.

To lektura obowiązkowa, choć bolesna. Frankl nie daje łatwych odpowiedzi, ale rzuca nam wyzwanie.

MZ

Victor E. Frankl, Człowiek w poszukiwaniu sensu. Czarna Owca 2025.





piątek, 12 grudnia 2025

„Szczęście pisane marzeniem” K. Michalak

To już moje kolejne spotkanie z książką autorki, która od lat zachwyca mnie swoją twórczością. 

Na każdą pozycję wyczekuje   z utęsknieniem, wiem, że będą te wyjątkowo spędzone chwile. Autorka pisze w sposób prosty, unika zbyt długich dialogów, zawiłych akcji, zatem czytając może zrelaksować i tym samym wczuć w życie bohaterów.

Akcja powieści rozgrywa się w grudniu, panuje zatem atmosfera świąteczno-zimowa.

Wątek miłości i przyjaźni zdecydowanie determinuje całą treść książki. Pojawia się tzw. bajkowy klimat, który sprawia, że czytając „chłoniemy” książkę strona po stronie.  Spotykamy wielu bohaterów, przy czym każdy został bardzo realistycznie wykreowany przez autorkę powieści. Jak to w życiu bywa, maja swoje wady, zalety, problemy, popełniają błędy, a także działają pod wpływem zbyt dużych emocji. Wydaje mi się, że każdy kto czytał książkę, poczuł, że nie jednokrotnie przeżywał podobne problemy. Dokładniej jednak poznajemy zaledwie kilku bohaterów. To Lewia i Gabriel, początkowo tajemniczo i nieśmiało rozpoczyna się ich relacja, jednak z biegiem czasu stają się dla siebie kimś wyjątkowym. Punktem kulminacyjnym tego wątku będzie śnieżna zamieć, która sprawi całkowity zwrot akcji. Powieść wnosi dużo ciepła i nadziei, że najlepsze dopiero przyjdzie. Daje sygnał, że po każdej burzy, kłopotach, niepowodzeniach musi wyjść Słońce. I tak się dzieje, powieść ma swój szczęśliwy koniec, myślę, że tak wyczekiwany przez czytelników. Wszyscy lubimy powieści zakończone pozytywnie.
Zdecydowanie jest to książka, która jest godna polecenia. Polecam moim czytelniczką   i każda, która przeczytała przyznaje mi rację – warto przeczytać! 


wtorek, 9 września 2025

Traktat o łuskaniu fasoli Wiesław Myśliwski

Jest to książka nietypowa jak na dzisiejsze czasy.

Kto dziś pozwoli sobie na takie „marnotrawstwo”? Siedzieć i łuskać fasolę. Poświęcić czas na tak długą rozmowę… z samym sobą. Czy współczesny, zabiegany człowiek jest w stanie przeczytać czterystustronicowy monolog? Dziś musimy się do tego zmuszać. Świadomie podjąć decyzję nieoglądaniu, niesłuchaniu, nieskrolowaniu, przesiedzeniu pięciu minut bezczynnie.

Warto podjąć ten wysiłek terapeutyczny.

Ta książka mnie do tego zmusiła. Drażniła wielością powtórzeń, przydługimi opisami. Cała jest zakotwiczona w słusznie minionym PRL-u, ale także w wojnie. Tyle już o tym napisano. Czy coś da się tu jeszcze dodać?

A jednak książka przyciągała mnie do siebie. Zaciekawiła. Czy za kolejnym zakrętem akapitu nie zaskoczy znów perełką w stylu: „Dziwi się pan, że wyrzuty sumienia można dziedziczyć. Jak wszystko, jak wszystko, drogi panie. Musimy dziedziczyć, w przeciwnym razie, to co się stało, będzie się wciąż powtarzać”.

Jest to traktat o życiu, spowiedź człowieka dojrzałego, rozrachunek z życiem.

Autor-narrator potrafi każdemu wydarzeniu, przypadkowemu spotkaniu, nawet gestowi nadać znaczenie. Noszenie brązowego, pilśniowego kapelusza urasta do rangi symbolu. Podobnie jak łuskanie fasoli.

Dla mnie to wyłuskiwanie sensu życia z pojedynczych zdarzeń.

ZM

Wiesław Myśliwski, Traktat o łuskaniu fasoli. Znak 2007.



środa, 3 września 2025

„Babie lato” Katarzyna Targosz

     Zachęcona poprzednimi książkami Katarzyny Targosz postanowiłam sięgnąć po książkę „Babskie lato”.

    Autorka jest popularną autorką powieści obyczajowych tj.„ Szlak Kingi”,„W poszukiwaniu zaginionej siebie” czy „Nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa”. W swoim dorobku literackim posiada 13 tytułów i już wiadomo, że kolejne są w trakcie. Język jakim pisze jest jednocześnie prosty, ale i ciekawy. W powieści można zauważyć licznie dialogi, zwroty akcji i przezabawne sytuację. To świetna książka na wakacyjny urlop, opowiada bowiem o podróży, przygodach, sile przyjaźni i relacjach rodzinnych. Niezmiennie pojawia się miłość oraz niezwyciężona życiowa mądrość.

W książce poznajemy cztery przyjaciółki, każda z nich ma swój bagaż doświadczeń, porażki i sukcesy. Helena, Gerda i Urszula rzuciły wyzwanie stereotypom i wyruszyły w podróż życia.

 Ich wyjazd, wypełniała śląską gwarą i humor. Odwiedzając kolejne miejsca na mapie przeżywały różne zabawne historie, pojawiły się także przygody z dreszczykiem.

Zachęcam do przeczytania, jeśli lubicie książki o niespodziewanych przygodach czy sile kobiecej przyjaźni. 

Warto dać „porwać się” tej niezwykłej historii i dołączyć do wyprawy, w której właściwie wszystko okazuje się inne, nowe i niespodziewane. To ciepła, lekka opowieść godna polecenia, także o tym, że nigdy nie jest za późno na przygodę i spełnienie marzeń. Polecam!

 


 

 

piątek, 13 czerwca 2025

"Beksińscy. Portret podwójny" Magdalena Grzebałkowska

Jako członek Dyskusyjnego Klubu Literackiego przeczytałem książkę Magdaleny Grzebałkowskiej „Beksińscy. Portret podwójny” i muszę przyznać, że była to książka, która wzbudziła w naszej grupie wiele emocji.


Na spotkaniu szybko zorientowaliśmy się, że książka oddziałuje na kilku poziomach. Dla jednych to przede wszystkim historia genialnego artysty i jego syna – dwóch postaci tak skrajnie różnych, że trudno uwierzyć, iż mieszkali pod jednym dachem. Inni podkreślali, że Grzebałkowska wyszła poza zwykłą biografię – to portret epoki, w której artyści i dziennikarze szukali swojego miejsca w szarej rzeczywistości PRL-u i odrodzonej, wolnej Polski.


Podobało nam się, że autorka nie szukała taniej sensacji. Łatwo byłoby opisać Beksińskich jako tabloidową historię pełną psychopatii i śmierci. Tymczasem książka ukazuje ich jako ludzi – ze wszystkimi ich dziwactwami, wadami i ogromną wrażliwością. Zdzisław – zimny i uporządkowany, a obok niego Tomasz – namiętny, ale i autodestrukcyjny. Ta dynamika sprawiła, że wszyscy inaczej postrzegaliśmy ich relację: jedni widzieli w nim tragedię, inni – rodzaj nieuchronnego losu.


Długo dyskutowaliśmy też o tym, czy Grzebałkowska w ogóle daje nam jakąś wskazówkę, „co w tej rodzinie było nie tak i gdzie są źródła problemów?”. Doszliśmy do wniosku, że siła tej książki tkwi właśnie w braku łatwych odpowiedzi. To nie psychologiczny poradnik ani sąd rodzinny, ale próba pokazania życia takim, jakie było – z całą jego szarością i pęknięciami.


Wreszcie wielu z nas stwierdziło, że po lekturze inaczej patrzyli na obrazy Beksińskiego i inaczej słuchali głosu Tomasza z radiowych archiwów. Książka sprawia, że ci ludzie nie są już tylko ikonami, ale stają się nam bliżsi – a przez to ich historia boli jeszcze bardziej.


„Beksińscy. Portret podwójny”, Magdalena Grzebałkowska, Znak 2014 r.


okładka książki Beksińscy

ZM



czwartek, 12 czerwca 2025

„Jedno złudzenie” Gabriela Gargaś

 

Gabriela Gargaś to jedna z najbardziej popularnych autorek powieści obyczajowych.

W swoim dorobku literackim posiada blisko 60 książek, przeznaczonych nie tylko dla dorosłych, ale także dla najmłodszych czytelników. W środowisku pisarskim mówi się o Gargaś jako o życiowej optymistce, chadzającej własnymi ścieżkami, niepoprawnej indywidualistce. Jako motto życiowe uznaję płętę „Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem”. Umiejętność cieszenia się z małych rzeczy to ważna część szczęśliwego życia. Gargaś swoją popularność zyskała dzięki kobiecym powieścią tj. „Jutra może nie być”, „Taka jak Ty”, „Minione chwilę” czy „Trudna miłość”. W każdej powieści poruszona jest nowa historia, która zawsze odnosi się do relacji międzyludzkich. Przesłanie książek jest na tyle uniwersalne, że każdy może się spróbować wczuć w losy bohatera. Czytając książki autorki, nie tylko możemy się wyciszyć, zrelaksować, ale i zrozumieć niektóre trudne niekiedy sytuacje.

W powieści „Jedno złudzenie” poznajemy kilku bohaterów, których losy splatają się ze sobą.

Ewa – nauczycielka w prywatnej szkole, jest też samotna matką 19 -letniego Damiana. W pewnym momencie w jej życiu pojawia się ponownie Maks, młodzieńcza miłość, która zaowocowała przypadkową ciążą. Życie Ewy wywraca się do góry nogami. W powieści spotykamy także Darię, która po szalonym romansie zostaje brutalnie oszukana i zdradzona, tylko „ucieczka” w wir pracy pomaga jej przetrwać trudne chwilę.
Książka jest niezwykle emocjonująca, chociaż jednak styl pisania autorki sprawia, że czytając książkę „połyka” się kolejne strony. Niesamowita lekkość „pióra” autorki, sprawia, że mimo trudnych tematów książki nie można odłożyć na później.

„Jedno złudzenie” to piękna historia o przyjaźni, miłości, stracie, zdradzie, samotnym rodzicielstwie i trudnym czasie dorastania. 

Przedstawiona opowieść skłania do refleksji, że nic nie jest nam dane na zawsze, wszystko ma swój początek i koniec. Czasem musimy się pogodzić z losem i żyć. Chociaż nie jest to łatwe, warto każdego dnia walczyć także o siebie, mimo iż, nie rzadko bywa ciężko, różne przeciwności lodu nas spotykają to warto. Polecam wszystkim, to doskonała lektura na zimowe, długie popołudnia.



E.Ch. 

poniedziałek, 14 kwietnia 2025

„Niebieski Ogród” Joanna Tekieli

 To już kolejna pozycja, którą zafascynowała mnie autorka.
 Jedna z najbardziej popularnych, poczytnych polskich autorek powieści obyczajowych.

Jak piszą Tekieli to autorka, która w prosty, a jednocześnie wyrafinowany sposób potrafi wydobyć z życia codziennego magię. W większości powieści akcja umiejscowiona jest w malowniczych miejscowościach, które przenoszą czytelników do serca natury, które niesie ukojenie w trudnych niekiedy chwilach. „Niebieski Ogród” tytuł brzmi intrygująco, niezwykle przyciągająca okładka niczym wyrwana z baśniowego ogrodu zdecydowanie sprawia, że koło powieści nie można przejść obojętnie. “Niebieski ogród” to powieść, która odciska piętno w serach czytelników. Zdecydowanie składania do refleksji nad stosunkami międzyludzkimi. Czytając możemy się na chwile zatrzymać, a także zainspirować, bowiem to historia z życia wzięta. Przemierzając kolejne strony dosłownie „wsiąkamy” jak gąbka wody, w historie przedstawionych bohaterów. Akcja rozgrywa się w małym miasteczku, gdzie wydawać by się mogło, że świat stoi w miejscu. 

Życie płynie spokojnie, wszyscy się znają, panują przyjacielskie stosunki. Sytuacja diametralnie się zmienia, kiedy odchodzi najstarszy mieszkaniec miejscowości. Jakie tajemnice ukrywane były przez mężczyznę? Jakie sekrety uda się odkryć w tytułowym ogrodzie? Czy zostały one rozwiązane? Jeszcze przed odejściem do wieczności Feliks Starzecki, uznawany był za człowieka dziwnego, omijano go z daleka. Swoim zachowaniem także nie przyciągał do siebie ludzi. Żył w samotności, w swoim tajemniczym domu z ogrodem. Okazuje się, że skrywał tajemnice, która okazała się niesamowicie zaskakująca dla wszystkich, pełna emocji. Stała się powodem, aby zagłębić się w przeszłości, wielka miłość, która wzbudziła się między staruszkiem, a Dorotą. Jaka była dalsza historia?

Polecam książkę wszystkim, to idealna propozycja na zimowe, długie wieczory. 

Czytając możemy przenieść się w cudowne, malownicze miejsce, zanurzyć się w ciepłej, intrygującej historii o miłości dwojga osób.Książka pozostawia nadzieję na lepsze jutro.



E. CH.






środa, 19 marca 2025

"Papusza" Angelika Kuźniak

 „Papusza” Angeliki Kuźniak to książka, która wciąga tak, jak romska pieśń – niby prosta, a jednak pełna melodii, smutku i piękna. To opowieść o Bronisławie Wajs, romskiej poetce, która miała odwagę dać światu głos swojego ludu – i za to zapłaciła wysoką cenę. Kuźniak z charakterystyczną dla siebie czułością i reporterską precyzją odtwarza losy kobiety, która nie mieściła się w żadnych ramach – ani w romskich taborach, ani w polskich salonach literackich.

Styl książki jest lekki, fragmentaryczny, jakby utkany z pieśni i wspomnień – a jednocześnie przejmujący. Nie ma tu ciężkiego dydaktyzmu, ale jest coś o wiele mocniejszego: poczucie, że historia Papuszy to historia o wykluczeniu, niezrozumieniu i tęsknocie za domem, którego nie ma. To też opowieść o Romach – o ich tradycji, ale i o napięciach między światem wędrownym a osiadłym, między wolnością a przymusem.

Czytając, trudno nie myśleć o tym, jak łatwo bohaterkę „zdradziło” otoczenie – zarówno własna społeczność, jak i polska inteligencja, która zachwyciła się jej pieśniami, ale nie zdołała ochronić jej przed samotnością.

„Papusza” nie jest więc tylko biografią. To również lustro, w którym odbija się stosunek Polaków do Romów – pełen fascynacji, ale też uprzedzeń. Kuźniak pokazuje, że historia Papuszy to coś więcej niż jednostkowy dramat: to metafora trudnego dialogu między kulturami.

Lektura zostawia wrażenie lekkiego niedosytu – jak po niedokończonej pieśni. Ale może właśnie o to chodzi: byśmy sami spróbowali dokończyć ją własną wrażliwością.

"Papusza" Angelika Kuźniak, Wydawnictwo Czarne 2014 r.


MZ



środa, 18 grudnia 2024

"Akuszerki" Sabina Jakubowska

 

Powieść Sabiny Jakubowskiej Akuszerki  to siedemset stron, od których się trudno oderwać! Napisana ciekawym językiem, z elementami gwary, z cytatami z zeszytów położnych i książek o położnictwie, czasem dowcipnie, a czasem wręcz poetycko.

Autorka opisuje cztery pokolenia akuszerek, które niosły swoją posługę w Jadownikach (koło Brzeska) i okolicach, w bardzo trudnych czasach: 1885 – 1950. Był to okres zaborów, wojen światowych, biedy, komunizmu. Dodatkowo mieszkańcy tych terenów przeżyli jeszcze zarazę, wielki pożar i powódź. Ale bez względu na to, co przynosił los, często w skrajnie nieprzyjaznych warunkach, cały czas rodziły się dzieci… I chociaż akuszerek też nie omijały nieszczęścia, pomagały innym kobietom, zgodnie z tym, co ślubowały w dniu otrzymania dyplomu,

…że ciężarnym, rodzącym i położnicom, do których twej pomocy zawezwą, bez względu na ich stanowisko, wyznanie, stosunki majątkowe i na wynagrodzenie, nieść ją będziesz (…) z całą gotowością i według najlepszej wiedzy, w dzień czy w nocy.

Bo bohaterki powieści, mimo że wywodziły się ze wsi, w większości były absolwentkami Cesarsko-Królewskiej Szkoły Położnych w Krakowie.

Autorka, prawnuczka jednej z pokazanych akuszerek, wyznaje, że pisząc tę książkę, korzystała ze śladów, jakie zostały po tych dzielnych kobietach – w dokumentach i w ludzkich sercach. To powieść o ludziach, których losy powiązane były z wielką historią i z tą zwykłą – historią codzienności małopolskiej wsi. To powieść o życiu BEZ ZNIECZULENIA…

Powinny ją przeczytać wszystkie kobiety. I mężczyźni…

Irena Niedzielko

"Akuszerki" Sabina Jakubowska, Grupa Wydawnicza Relacja, 2022 r.  


wtorek, 17 grudnia 2024

„Przerwa świąteczna” Joanna Tekieli

 Joanna Tekieli to obecnie jednak z najbardziej poczytnych polskich autorek powieści obyczajowych. 

Ma w swoim dorobku literackim blisko 30 pozycji, jednak największą popularnością cieszyła się seria „Pensjonat Leśna Ostoja”. Czas przed świętami Bożego Narodzenia to zwykle czas oczekiwania, nadziei, różnych cudów i spełniania marzeń, tak też działo się w książce.

 W powieści  przeplatają się losy kilku bohaterów, których historia zupełnie nieoczekiwanie splatają się ze sobą. 

Historia rozgrywa się w ferworze przygotowań do świąt Bożego Narodzenia.           W powieści pojawia się Milena – zabiegana i ambitna bisneswoman, która zaplanowała świąteczna przerwę wraz z synem w Alpach, gdzie mieli spędzić razem czas i wspólnie się bawić. Pojawia się także Filip, samodzielny tata dla którego wymarzonymi świętami są święta w domu przy planszówkach i dobrym jedzeniu. „Spotykamy” się także z Piotrkiem, nastolatkiem, którego głównym marzeniem jest czas na czytanie książek. Tak jak w życiu los bywa przewrotny, jednak wszelkie prośby będą wysłuchane, jednak nie do końca tak jakby sobie tego życzyli bohaterowie. 

Książka jest godna polecenia dla wszystkich tych, którzy szukając powieści przy których będą mogli się uśmiechnąć, zatrzymać, przemyśleć niektóre kwestie. 

Jest to ciepła opowieść o magii świąt, o tym, że w tym szczególnym czasie mogą się zdarzyć różne zupełnie nieoczekiwane zwroty akcji. O tym, że plany chociaż już dawno ustalone mogą się zmienić, czasem nawet mogą zaprowadzić do zmian, ku lepszemu. To ciepła opowieść również o tym, że w gorączce świątecznych przygotowań można czasem zgubić to co najważniejsze: czas z najbliższymi i  radość ze wspólnie spędzonych chwil.  „Przerwa świąteczna” to świetna propozycja na długie, jesienno-zimowe popołudnia.  Wprowadza w świąteczny nastrój i daje nadzieję na lepsze jutro.



Syndrom czerwonej hulajnogi M. Jaworska

Jest to powieść autobiograficzna, która opowiada o historii rodzinnej. 

W książce obserwujemy również wyjątkową miłość między mamą, a dzieckiem. 

Dla każdej Matki jest to miłość bezgraniczna, wielka, niekiedy trudna i pokonująca wszelkie przeszkody. W książce przedstawiona została autentyczna walka o szczęście dziecka, które świat postrzega zupełnie inaczej niż inne, zdrowe dzieci. 

W powieści możemy dostrzec jak ogromne jest poświęcenie rodziców dziecka z niepełnosprawnością. 

Książka skierowana jest nie tylko do rodziców, których dzieci są  autystyczne. Powinni przeczytać ją także inni, zwłaszcza  osoby, które nie mieli nigdy do czynienia z dziećmi o specjalnych potrzebach. Lektura uczy pokory, pozwala docenić to co mamy, uczy nawet w najtrudniejszych momentach odnaleźć pozytywy. Zdecydowanie jest to książka, która jest godna polecenia. Polecam moim czytelniczką i każda, która przeczytała przyznaje mi rację – warto przeczytać!

Powieść jest bardzo wzruszająca, niezwykle życiowa, niosąca optymistyczne zakończenie. 

Czytając książkę można dosłownie „wtopić” się w życie bohaterów. Sposób pisania autorki jest na tyle autentyczny, prosty, wciągający, że książki nie da się odłożyć na później. Dzięki książce dowiadujemy się jak żyje się na co dzień z dzieckiem autystycznym, o tym, że chorobę da się oswoić, o próbach zrozumienia i sposobach radzenia sobie w życiu codziennym.

 






piątek, 20 września 2024

„Almond” – Won – Pyung Sohn. Wydawnictwo Kobiece, 2021

 "Gdy ktoś się smuci twoim smutkiem, to powód do radości. Dwa negatywy dają pozytyw".

Czy to nie najprostsza definicja empatii? Współczucie, empatia, inteligencja emocjonalna. Tego brak naszemu głównemu bohaterowi.  A jednak jest to jedna z bardziej emocjonalnych książek, jakie ostatnio przeczytałam. To zadziwiające ile emocji można przekazać, używając tak oszczędnego, ale jakże pięknego języka. Tu mój ukłon w stronę autorki Won-Pyung Sohn. Ilość znaczników, które przykleiłam, świadczą o tym najlepiej.

"Bycie zwyczajnym to najtrudniejsza rzecz na świecie".

Yunjae próbuje funkcjonować w świecie, którego nie rozumie, a świat nie rozumie jego i jego schorzenia. Aleksytymia. Pierwszy raz spotkałam się z tym określeniem i jako laik umieściłaby bohatera w spektrum autyzmu. Książka jest ukłonem w stronę wszystkich neuroatypowych osób. Ale nie tylko. Gon — drugi bohater to czarny charakter tej książki, agresja wylewa się z niego kaskadami. Jednak obaj mają więcej wspólnego, niż się wydaje. Traumę i nieumiejętność radzenia sobie z emocjami. Ale także obu intryguje drugi człowiek, a chęć zrozumienia go jest silniejsza niż pogrzebanie się we własnej skorupie.

„Niełatwo osiągnąć zwyczajność. wszystkim wydaje się, że to pestka, lecz ile osób tak naprawdę mieści się w normalności”. Zwyczajność. Co to znaczy? Przecież każdy chce być wyjątkowy, każdy chce się wyróżnić. Odwieczne pytanie o normę. Co nią jest? Czy nie jest to aby jedno z najbardziej abstrakcyjnych pojęć?

"Nie oceniłeś mnie jak inni dzięki swojemu wyjątkowemu mózgowi".

Yonjae swoim atypowym umysłem umie spojrzeć na Gona w sposób niestereotypowy. Dzięki temu stają się przyjaciółmi. Gon, z kolei, odkrywa w sobie małą cząstkę wrażliwości, może tęsknoty, która wystarczy, by spotkać się z drugim człowiekiem. Jak wyglądałyby nasze szkoły gdyby nauczyciele tak patrzyli na „niegrzecznych” uczniów? Jak wyglądałyby poprawczaki? Wreszcie, jak wyglądałyby nasze relacje, gdybyśmy podjęli ten wysiłek i spróbowali patrzeć inaczej, nie przez „opakowanie”, odrzucając tzw. pierwsze wrażenie?

"Poznawanie własnych uczuć nie jest miłe".

Ale konieczne. Dla nasz wszystkich. Trąbią o tym współczesna nauka i psychologia. I dobrze. Yonjae niejako terapeutycznie, w sposób wymuszony przygląda się im. Za to my jesteśmy na to zbyt zabiegani. Nie mamy czasu posłuchać i zrozumieć siebie, a co dopiero innych.  A bez tego przypominamy dziecko próbujące ułożyć kostkę Rubika na oślep. A wystarczy znać algorytmy. W gruncie rzeczy nie różnimy się tak bardzo od siebie. 

”Chciałem zrozumieć świat lepiej. Do tego potrzebowałem Gona".

Piękny cytat. Żeby zrozumieć świat, potrzebujemy codziennie mierzyć się z codziennością, odmiennością, z drugim człowiekiem. Potrzebujemy siebie, choćbyśmy się bardzo różnili.

I takich cytatów jest w tej książce mnóstwo. Czytelnik czuje się jak w ogrodzie botanicznym. Ma ochotę co chwilę się zatrzymywać i kontemplować te cudeńka. Ciepła i wzruszająca książka, która potrafi nas zatrzymać. Mnie -  zadumała.

MZ



środa, 17 lipca 2024

„Uwierz w Mikołaja” Magdalena Witkiewicz

Magdalena Witkiewicz to polska autorka popularnych książek dla dorosłych i dzieci.           

   W swoim dorobku literackim posiada ponad 70 tytułów. Piszę głównie książki z zakresu literatury obyczajowej, romansu jak również kryminały, thrillery czy książki dla najmłodszych. Autorka od wielu lat cieszy się niezmienną popularnością wśród czytelników. W swojej karierze zdobyła wiele nagród i wyróżnień.

„Uwierz w Mikołaja” to świąteczna opowieść o zwyczajnych -  niezwyczajnych świętach Bożego Narodzenia. Pełna humoru, nieoczekiwanych i wzruszających zwrotów akcji powieść obyczajowa z elementami romansu. Czytając można poczuć magię świąt, jest to powieść, która dosłownie „skradła” serca czytelników. W książce poznajemy kilka historii i kilku bohaterów, ich losy częściowo się łączą.

Agnieszka kochała tradycyjne święta, po stracie rodziców to babcia była dla niej wszystkim.  Tym bardziej zaniepokoił ją fakt wiadomości od babci, aby święta spędziła ze znajomymi. Dziewczyna, zmartwiona poleceniem ukochanej postanawia wyruszyć na Kaszuby i sprawdzić u źródła. Gdy dociera na miejsce, okazuje się, że babcia postanawia wyjechać do Domu Seniora „Happy End”. Bohaterka zawzięcie próbuje dotrzeć na miejsce jednak atak śnieżycy skutecznie koliduje jej plany. Akcja nabiera tempa, kiedy pojawia się Adam. Ostatecznie oboje zostają „uwięzieni” w zasypanym domu babci. Czy ta historia wpłynie na ich dalsze życiowe plany? Czy ich  początkowo zimne relacje zamienią się w coś więcej?? I jak skończy się historia pobytu w Happy Endzie???

Wzruszenie wywołała u mnie postać Zosi – pięcioletniej dziewczynki, której marzeniem była olbrzymia choinka. Pokazana jest niełatwa sytuacja w jej domu, przemoc i alkoholizm, ale i walka matki o to, żeby dziewczynka miała normalne święta i lepsze życie.  Sytuacja nabiera rumieńców, kiedy w ich życiu pojawia się Robert – miejscowy posterunkowy.

Podsumowując książka jest zarówno pełna humorystycznych jak i wzruszających momentów. Zdecydowanie „połknęłam” w jeden wieczór. Czytając tą książkę możemy przypomnieć sobie co jest w życiu najważniejsze, że czasami warto się zatrzymać i ,że warto mieć marzenia. Polecam serdecznie! 

E. Ch.




wtorek, 16 lipca 2024

„Szlak Srebrnych mgieł” Joanna Tekieli

Zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami moich czytelniczek, postanowiłam sięgnąć po raz pierwszy po książkę Joanny Tekieli. Autorka w swoim dorobku literacki posiada 23 książki, co ciekawe nie skupia się jedynie na typowo kobiecych książek, jakimi są powieści obyczajowe i romans. W swoim dorobku literackim posiada również kryminały, thrillery                       i sensację.

Do ręki wpadła mi książka pt. „Szlak srebrnych mgieł”, już po samej okładce można było ocenić, że będzie to historia pełna tajemnic i zaskakujących zwrotów akcji. Niezwykle prosty język jakim pisana jest książka sprawił, że dosłownie „połknęłam” treść w jeden wieczór,               a właściwie noc. Powieść już od pierwszych linijek niezwykle trzyma w napięciu, dosłownie „wciąga” w świat bohaterów. Niesamowite opisy przyrody i tym razem zagościły w powieści Tekieli.

Poznajemy Beatę i Witolda szczęśliwe małżeństwo, które mimo stażu kocha się ze wzajemnością. Z upływem lat zamykają się na przyjaciół, znajomych, żyją sami wypełnieni miłością po brzegi. Kiedy niebłagalnie zbliżała się dziesiąta rocznica ślubu para postanowią wybrać się w podróż życia - Szlakiem Srebrnych Mgieł.

Beata początkowo sceptycznie podchodziła do tego pomysłu, nie była miłośniczką ekstremalnych wypadów, jednak entuzjazm Witka był tak zaraźliwy, że z czasem zapaliła się do tego projektu. Czar prysnął, kiedy Beata dowiaduje się o śmiertelnym wypadku męża.

Świat rozpadł się na milion kawałków. Czy bohaterka będzie umiała stawić czoła tak wielkim przejściom? Czy weźmie się w garść, mimo żalu i pustki z którą została sama?

Pewien impuls pchnie Beatę do podjęcia decyzji o wyruszeniu w podróż, którą zaplanowała z mężem. Zostawia wszystko co ma, sprzedaje mieszkanie i w osamotnieniu wyjeżdza.  Jakie przygody spotkają naszą bohaterkę? Czy ta podróż odmieni jej dotychczasowe życie?? Kogo spotka na swoim szlaku? 

Podsumowując to piękna i wzruszająca opowieść, o sile miłości, stracie i żalu po utracie ukochanej osoby, a także o nadziei na lepsze jutro.

Polecam serdecznie wszystkim.

E. Ch.