wtorek, 9 września 2025

Traktat o łuskaniu fasoli Wiesław Myśliwski

Jest to książka nietypowa jak na dzisiejsze czasy.

Kto dziś pozwoli sobie na takie „marnotrawstwo”? Siedzieć i łuskać fasolę. Poświęcić czas na tak długą rozmowę… z samym sobą. Czy współczesny, zabiegany człowiek jest w stanie przeczytać czterystustronicowy monolog? Dziś musimy się do tego zmuszać. Świadomie podjąć decyzję nieoglądaniu, niesłuchaniu, nieskrolowaniu, przesiedzeniu pięciu minut bezczynnie.

Warto podjąć ten wysiłek terapeutyczny.

Ta książka mnie do tego zmusiła. Drażniła wielością powtórzeń, przydługimi opisami. Cała jest zakotwiczona w słusznie minionym PRL-u, ale także w wojnie. Tyle już o tym napisano. Czy coś da się tu jeszcze dodać?

A jednak książka przyciągała mnie do siebie. Zaciekawiła. Czy za kolejnym zakrętem akapitu nie zaskoczy znów perełką w stylu: „Dziwi się pan, że wyrzuty sumienia można dziedziczyć. Jak wszystko, jak wszystko, drogi panie. Musimy dziedziczyć, w przeciwnym razie, to co się stało, będzie się wciąż powtarzać”.

Jest to traktat o życiu, spowiedź człowieka dojrzałego, rozrachunek z życiem.

Autor-narrator potrafi każdemu wydarzeniu, przypadkowemu spotkaniu, nawet gestowi nadać znaczenie. Noszenie brązowego, pilśniowego kapelusza urasta do rangi symbolu. Podobnie jak łuskanie fasoli.

Dla mnie to wyłuskiwanie sensu życia z pojedynczych zdarzeń.

ZM

Wiesław Myśliwski, Traktat o łuskaniu fasoli. Znak 2007.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz