Czy można pisać o nadziei, stojąc w samym centrum piekła? Viktor E. Frankl udowadnia, że tak, ale robi to w sposób, który wytrąca z rąk wszelkie argumenty sceptykom. To nie jest kolejny poradnik z cyklu „uśmiechnij się, a świat się zmieni”. To manifest przetrwania wykuty w nieludzkich warunkach obozu koncentracyjnego.
Największą siłą tej książki jest autentyczność autora.
Frankl nie teoretyzuje z wygodnego fotela w wiedeńskim gabinecie – on przeszedł
przez otchłań Holocaustu. To właśnie ten bagaż doświadczeń sprawia, że jego
tezy o logoterapii nie brzmią jak naiwny bełkot czy „pobożne życzenia”. Gdyby
te same słowa wyszły spod pióra kogoś, kto nigdy nie zaznał głodu i upodlenia,
moglibyśmy je zbyć wzruszeniem ramion. U Frankla każde zdanie ma ciężar
gatunkowy przeżytej tragedii.
Frankl stawia diagnozę, która dziś, w dobie konsumpcjonizmu,
uderza ze zdwojoną siłą:
„Współczesny człowiek ma za co żyć, ale nie ma po co żyć –
ma środki, ale nie ma sensu.”
To uderzająco trafne spostrzeżenie. Żyjemy w świecie
wypełnionym gadżetami, ubezpieczeniami i wygodą, a jednak masowo zapadamy na
„egzystencjalną próżnię”. Frankl przypomina nam, że posiadanie „środków” bez
„celu” to tylko luksusowa droga donikąd.
Ta recenzja nie byłaby pełna bez zmierzenia się z trudnym
pytaniem: czy cierpienie jest niezbędne? Autor sugeruje, że sens można
odnaleźć pomimo cierpienia, a nawet poprzez nie. Jednak, wydaje
się, że samo cierpienie w swojej surowej formie rzadko uszlachetnia. Częściej
niszczy i odziera z godności. Frankl pokazuje jednak, że skoro cierpienie i tak
jest nieuniknionym elementem ludzkiej egzystencji, jedynym ratunkiem jest próba
nadania mu znaczenia. To nie cierpienie nas buduje, ale nasza odpowiedź
na nie.
Mimo genialności koncepcji Frankla, pojawia się uzasadniona
wątpliwość: czy logoterapia to lek na każdą ranę? W stanach głębokiej depresji,
gdzie fizycznym bólem staje się samo oddychanie, szukanie „wyższego celu” może
wydawać się zadaniem ponad siły. Logoterapia wydaje się być etapem
„późniejszym” – kiedy człowiek odzyska już na tyle sił, by w ogóle móc spojrzeć
w górę.
To lektura obowiązkowa, choć bolesna. Frankl nie daje
łatwych odpowiedzi, ale rzuca nam wyzwanie.
MZ
Victor E. Frankl, Człowiek w poszukiwaniu sensu. Czarna Owca 2025.



