wtorek, 12 maja 2026

"Cena wolności" M. Knedler

Cena wolności to utwór, który łączy historię z emocjonalnym doświadczeniem jednostki.

 Pokazuje wolność nie jako abstrakcyjne hasło, lecz jako coś głęboko osobistego — odczuwanego zarówno w sferze psychicznej, jak i fizycznej. Autorką książki jest Barbara Wysoczańska, polska pisarka  i historyczka  z wykształcenia, która konsekwentnie koncentruje swoją twórczość na losach kobiet funkcjonujących  w przełomowych momentach dziejowych.

Powieść można odczytywać jako opowieść o wolności ujawniającej się nie w wielkich deklaracjach, lecz w subtelnych pęknięciach ludzkiego życia - tam, gdzie decyzja przestaje być pełnym wyborem, a staje się nieodwracalnym skutkiem wcześniejszych zdarzeń.

Fabuła osadzona w Warszawie na początku XX wieku

Buduje gęste tło historyczne:  z jednej strony widoczny jest carski reżim oraz narastające dążenia niepodległościowe,  z drugiej    — prywatna sfera bohaterów, która nie pozostaje odporna na nacisk historii. Główna postać, Klara Tyszkowska, wpisuje się w charakterystyczny dla Wysoczańskiej model bohaterki: nie jest ona przedstawiona jako naturalnie silna, lecz jako osoba stopniowo kształtowana                   i umacniana przez realia, które nie oferują jej komfortu ani bezpieczeństwa.

Szczególnie istotne w powieści jest ujęcie tytułowej „ceny”. Nie stanowi ona pojedynczego aktu poświęcenia, lecz długotrwały proces, składający się z wielu drobnych strat — utraty złudzeń, poczucia stabilności oraz prostych kategorii dobra i zła. W tym ujęciu wolność nie jawi się jako spełnienie czy zwycięstwo, lecz jako doświadczenie, które stopniowo przekształca sposób postrzegania świata przez bohaterkę.

Jest to propozycja dla odbiorców, którzy cenią powieść historyczną nie jako dekoracyjne tło dla romansu, lecz jako strukturę wpływającą na losy bohaterów. opowieści.



piątek, 13 marca 2026

„Tam, gdzie jest miejsce przy stole” M. Knedler

Tam, gdzie jest miejsce przy stole to poruszająca powieść obyczajowa o wychodzeniu z przemocy emocjonalnej.

 Główna bohaterka, Emilia, po latach życia z kontrolującym partnerem decyduje się odejść i zacząć wszystko od nowa. Wokół niej stopniowo tworzy się grupa osób z własnymi traumami i problemami, których łączą comiesięczne spotkania przy wspólnym stole – symbolu bliskości, akceptacji i nowego początku.

Największą siłą książki są emocje i psychologiczna wiarygodność bohaterów. 

Magda Knedler pokazuje proces wychodzenia z toksycznej relacji bez przesadnego dramatyzmu– bardziej poprzez codzienne drobne kroki, lęki i próby odzyskania normalności. Czytelnik łatwo angażuje się w historię Emilii i innych postaci, bo są napisani bardzo „po ludzku”: niedoskonali, zagubieni, ale autentyczni. Styl autorki jest spokojny, ciepły i refleksyjny. To nie jest książka pełna zwrotów akcji, lecz opowieść oparta na relacjach, rozmowach i emocjach. Dużo miejsca zajmują tematy samotności, przemocy psychicznej, potrzeby bycia ważnym dla drugiego człowieka oraz tworzenia „rodziny z wyboru”. Tytułowe miejsce przy stole staje się metaforą przynależności        i bezpieczeństwa.

 Powieść wpisuje się w nurt współczesnej literatury obyczajowej o silnym wydźwięku psychologicznym, bliskiej twórczości Magda Knedler. 

Autorka znana jest z książek, w których łączy wątki historyczne i społeczne z losami kobiet doświadczających traumy, przemocy lub trudnych życiowych wyborów. Jej proza wyróżnia się emocjonalną głębią, wrażliwością językową i skupieniem na wewnętrznych przeżyciach bohaterek..

To książka o tym, że czasem największym aktem miłości nie są wielkie słowa, ale pozostawione wolne krzesło i pytanie: „Zostaniesz na kolację?”. Po jej przeczytaniu człowiek zaczyna inaczej patrzeć na własny stół — i na ludzi, dla których warto przy nim zrobić miejsce.




piątek, 19 grudnia 2025

"Człowiek w poszukiwaniu sensu" Victor E. Frankl

Czy można pisać o nadziei, stojąc w samym centrum piekła? Viktor E. Frankl udowadnia, że tak, ale robi to w sposób, który wytrąca z rąk wszelkie argumenty sceptykom. To nie jest kolejny poradnik z cyklu „uśmiechnij się, a świat się zmieni”. To manifest przetrwania wykuty w nieludzkich warunkach obozu koncentracyjnego.

Największą siłą tej książki jest autentyczność autora. Frankl nie teoretyzuje z wygodnego fotela w wiedeńskim gabinecie – on przeszedł przez otchłań Holocaustu. To właśnie ten bagaż doświadczeń sprawia, że jego tezy o logoterapii nie brzmią jak naiwny bełkot czy „pobożne życzenia”. Gdyby te same słowa wyszły spod pióra kogoś, kto nigdy nie zaznał głodu i upodlenia, moglibyśmy je zbyć wzruszeniem ramion. U Frankla każde zdanie ma ciężar gatunkowy przeżytej tragedii.

Frankl stawia diagnozę, która dziś, w dobie konsumpcjonizmu, uderza ze zdwojoną siłą:

„Współczesny człowiek ma za co żyć, ale nie ma po co żyć – ma środki, ale nie ma sensu.”

To uderzająco trafne spostrzeżenie. Żyjemy w świecie wypełnionym gadżetami, ubezpieczeniami i wygodą, a jednak masowo zapadamy na „egzystencjalną próżnię”. Frankl przypomina nam, że posiadanie „środków” bez „celu” to tylko luksusowa droga donikąd.

Ta recenzja nie byłaby pełna bez zmierzenia się z trudnym pytaniem: czy cierpienie jest niezbędne? Autor sugeruje, że sens można odnaleźć pomimo cierpienia, a nawet poprzez nie. Jednak, wydaje się, że samo cierpienie w swojej surowej formie rzadko uszlachetnia. Częściej niszczy i odziera z godności. Frankl pokazuje jednak, że skoro cierpienie i tak jest nieuniknionym elementem ludzkiej egzystencji, jedynym ratunkiem jest próba nadania mu znaczenia. To nie cierpienie nas buduje, ale nasza odpowiedź na nie.

Mimo genialności koncepcji Frankla, pojawia się uzasadniona wątpliwość: czy logoterapia to lek na każdą ranę? W stanach głębokiej depresji, gdzie fizycznym bólem staje się samo oddychanie, szukanie „wyższego celu” może wydawać się zadaniem ponad siły. Logoterapia wydaje się być etapem „późniejszym” – kiedy człowiek odzyska już na tyle sił, by w ogóle móc spojrzeć w górę.

To lektura obowiązkowa, choć bolesna. Frankl nie daje łatwych odpowiedzi, ale rzuca nam wyzwanie.

MZ

Victor E. Frankl, Człowiek w poszukiwaniu sensu. Czarna Owca 2025.





piątek, 12 grudnia 2025

„Szczęście pisane marzeniem” K. Michalak

To już moje kolejne spotkanie z książką autorki, która od lat zachwyca mnie swoją twórczością. 

Na każdą pozycję wyczekuje   z utęsknieniem, wiem, że będą te wyjątkowo spędzone chwile. Autorka pisze w sposób prosty, unika zbyt długich dialogów, zawiłych akcji, zatem czytając może zrelaksować i tym samym wczuć w życie bohaterów.

Akcja powieści rozgrywa się w grudniu, panuje zatem atmosfera świąteczno-zimowa.

Wątek miłości i przyjaźni zdecydowanie determinuje całą treść książki. Pojawia się tzw. bajkowy klimat, który sprawia, że czytając „chłoniemy” książkę strona po stronie.  Spotykamy wielu bohaterów, przy czym każdy został bardzo realistycznie wykreowany przez autorkę powieści. Jak to w życiu bywa, maja swoje wady, zalety, problemy, popełniają błędy, a także działają pod wpływem zbyt dużych emocji. Wydaje mi się, że każdy kto czytał książkę, poczuł, że nie jednokrotnie przeżywał podobne problemy. Dokładniej jednak poznajemy zaledwie kilku bohaterów. To Lewia i Gabriel, początkowo tajemniczo i nieśmiało rozpoczyna się ich relacja, jednak z biegiem czasu stają się dla siebie kimś wyjątkowym. Punktem kulminacyjnym tego wątku będzie śnieżna zamieć, która sprawi całkowity zwrot akcji. Powieść wnosi dużo ciepła i nadziei, że najlepsze dopiero przyjdzie. Daje sygnał, że po każdej burzy, kłopotach, niepowodzeniach musi wyjść Słońce. I tak się dzieje, powieść ma swój szczęśliwy koniec, myślę, że tak wyczekiwany przez czytelników. Wszyscy lubimy powieści zakończone pozytywnie.
Zdecydowanie jest to książka, która jest godna polecenia. Polecam moim czytelniczką   i każda, która przeczytała przyznaje mi rację – warto przeczytać! 


wtorek, 9 września 2025

Traktat o łuskaniu fasoli Wiesław Myśliwski

Jest to książka nietypowa jak na dzisiejsze czasy.

Kto dziś pozwoli sobie na takie „marnotrawstwo”? Siedzieć i łuskać fasolę. Poświęcić czas na tak długą rozmowę… z samym sobą. Czy współczesny, zabiegany człowiek jest w stanie przeczytać czterystustronicowy monolog? Dziś musimy się do tego zmuszać. Świadomie podjąć decyzję nieoglądaniu, niesłuchaniu, nieskrolowaniu, przesiedzeniu pięciu minut bezczynnie.

Warto podjąć ten wysiłek terapeutyczny.

Ta książka mnie do tego zmusiła. Drażniła wielością powtórzeń, przydługimi opisami. Cała jest zakotwiczona w słusznie minionym PRL-u, ale także w wojnie. Tyle już o tym napisano. Czy coś da się tu jeszcze dodać?

A jednak książka przyciągała mnie do siebie. Zaciekawiła. Czy za kolejnym zakrętem akapitu nie zaskoczy znów perełką w stylu: „Dziwi się pan, że wyrzuty sumienia można dziedziczyć. Jak wszystko, jak wszystko, drogi panie. Musimy dziedziczyć, w przeciwnym razie, to co się stało, będzie się wciąż powtarzać”.

Jest to traktat o życiu, spowiedź człowieka dojrzałego, rozrachunek z życiem.

Autor-narrator potrafi każdemu wydarzeniu, przypadkowemu spotkaniu, nawet gestowi nadać znaczenie. Noszenie brązowego, pilśniowego kapelusza urasta do rangi symbolu. Podobnie jak łuskanie fasoli.

Dla mnie to wyłuskiwanie sensu życia z pojedynczych zdarzeń.

ZM

Wiesław Myśliwski, Traktat o łuskaniu fasoli. Znak 2007.



środa, 3 września 2025

„Babie lato” Katarzyna Targosz

     Zachęcona poprzednimi książkami Katarzyny Targosz postanowiłam sięgnąć po książkę „Babskie lato”.

    Autorka jest popularną autorką powieści obyczajowych tj.„ Szlak Kingi”,„W poszukiwaniu zaginionej siebie” czy „Nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa”. W swoim dorobku literackim posiada 13 tytułów i już wiadomo, że kolejne są w trakcie. Język jakim pisze jest jednocześnie prosty, ale i ciekawy. W powieści można zauważyć licznie dialogi, zwroty akcji i przezabawne sytuację. To świetna książka na wakacyjny urlop, opowiada bowiem o podróży, przygodach, sile przyjaźni i relacjach rodzinnych. Niezmiennie pojawia się miłość oraz niezwyciężona życiowa mądrość.

W książce poznajemy cztery przyjaciółki, każda z nich ma swój bagaż doświadczeń, porażki i sukcesy. Helena, Gerda i Urszula rzuciły wyzwanie stereotypom i wyruszyły w podróż życia.

 Ich wyjazd, wypełniała śląską gwarą i humor. Odwiedzając kolejne miejsca na mapie przeżywały różne zabawne historie, pojawiły się także przygody z dreszczykiem.

Zachęcam do przeczytania, jeśli lubicie książki o niespodziewanych przygodach czy sile kobiecej przyjaźni. 

Warto dać „porwać się” tej niezwykłej historii i dołączyć do wyprawy, w której właściwie wszystko okazuje się inne, nowe i niespodziewane. To ciepła, lekka opowieść godna polecenia, także o tym, że nigdy nie jest za późno na przygodę i spełnienie marzeń. Polecam!

 


 

 

piątek, 13 czerwca 2025

"Beksińscy. Portret podwójny" Magdalena Grzebałkowska

Jako członek Dyskusyjnego Klubu Literackiego przeczytałem książkę Magdaleny Grzebałkowskiej „Beksińscy. Portret podwójny” i muszę przyznać, że była to książka, która wzbudziła w naszej grupie wiele emocji.


Na spotkaniu szybko zorientowaliśmy się, że książka oddziałuje na kilku poziomach. Dla jednych to przede wszystkim historia genialnego artysty i jego syna – dwóch postaci tak skrajnie różnych, że trudno uwierzyć, iż mieszkali pod jednym dachem. Inni podkreślali, że Grzebałkowska wyszła poza zwykłą biografię – to portret epoki, w której artyści i dziennikarze szukali swojego miejsca w szarej rzeczywistości PRL-u i odrodzonej, wolnej Polski.


Podobało nam się, że autorka nie szukała taniej sensacji. Łatwo byłoby opisać Beksińskich jako tabloidową historię pełną psychopatii i śmierci. Tymczasem książka ukazuje ich jako ludzi – ze wszystkimi ich dziwactwami, wadami i ogromną wrażliwością. Zdzisław – zimny i uporządkowany, a obok niego Tomasz – namiętny, ale i autodestrukcyjny. Ta dynamika sprawiła, że wszyscy inaczej postrzegaliśmy ich relację: jedni widzieli w nim tragedię, inni – rodzaj nieuchronnego losu.


Długo dyskutowaliśmy też o tym, czy Grzebałkowska w ogóle daje nam jakąś wskazówkę, „co w tej rodzinie było nie tak i gdzie są źródła problemów?”. Doszliśmy do wniosku, że siła tej książki tkwi właśnie w braku łatwych odpowiedzi. To nie psychologiczny poradnik ani sąd rodzinny, ale próba pokazania życia takim, jakie było – z całą jego szarością i pęknięciami.


Wreszcie wielu z nas stwierdziło, że po lekturze inaczej patrzyli na obrazy Beksińskiego i inaczej słuchali głosu Tomasza z radiowych archiwów. Książka sprawia, że ci ludzie nie są już tylko ikonami, ale stają się nam bliżsi – a przez to ich historia boli jeszcze bardziej.


„Beksińscy. Portret podwójny”, Magdalena Grzebałkowska, Znak 2014 r.


okładka książki Beksińscy

ZM