środa, 20 grudnia 2023

Cykl "Lilie królowej" - Lucyna Olejniczak

 

Wśród wielu osób pokutuje przekonanie, że historia jest nudna. Takiemu komuś szczerze polecam przeczytanie od czasu do czasu książki historycznej.

Wtedy całkowicie inaczej spojrzy na dawne dzieje, czy postacie znane z kart historii.

Lucyna Olejniczak w swojej sadze średniowiecznej „Lilie królowej” opisuje Jadwigę Andegaweńską, żonę Władysława Jagiełły, kobietę koronowaną na „króla Polski" i czasy, w których przyszło jej żyć. Jednakże to nie królowa jest głównym bohaterem pierwszego tomu zatytułowanego „Siostry”, który z przyjemnością przeczytałam. Autorka skupia się na dwóch młodych dziewczynach, żyjących w kompletnie innych miejscach, ale które postać królowej połączy ze sobą na zawsze.


Amelia, młoda i niesforna dwórka księżniczki Jadwigi, wiedzie beztroskie życie na dworze w Budzie, stolicy Węgier. Z młodą Jadwigą łączy je prawdziwa, dziecięca przyjaźń. I wraz z nią oczekuje na koronację Jadwigi na królową Węgier i jej ślub z Wilhelmem Habsburgiem. Młoda dziewczyna nie zna właściwie swojej matki, jest więc bardzo zdziwiona, że zostaje wezwana przez nią do klasztoru, w którym ta przebywa. Na łożu śmierci wyznaje ona córce sekret jej pochodzenia, który nigdy nie powinien wyjść na światło dzienne.


Ośmioletnia Milda, mieszkająca nieopodal Wilna, cudem przeżywa napaść Krzyżaków na jej wioskę. W czasie wesela jej starszej siostry giną wszyscy za wyjątkiem niej. Varnas, wojownik kniazia Jagiełły i starszy brat Mildy, który nie dotarł na krwawe wesele, zabiera ją do Wilna, a jego żona Ina bierze dziewczynkę pod swoją opiekę, ucząc ją zielarstwa i lecznictwa. Sielankę ich burzy pojawienie się kupca, który zna prawdziwe pochodzenie Iny. Wyjawienie tego sekretu może zakończyć się śmiercią młodej kobiety i jej męża. Proponuje więc on im wymianę. Zachowa kwestie pochodzenia Iny w tajemnicy, pod warunkiem, że oddadzą mu Mildę…


Autorka rewelacyjnie stworzyła fabułę. I pomimo tego, że nasza uwaga kierowana jest na losy Amelii i Mildy, autorka nie pomija ważności historii i wykorzystuje wydarzenia historyczne jako uzupełnienie akcji. Jesteśmy świadkami wielu zawirowań politycznych, czy intryg dworskich, z którymi muszą się zmierzyć nasze bohaterki. Jest niesamowity realizm i dbałość o szczegóły. Opisy strojów dworskich, czy targu w Krakowie, barwne postacie, tak charakterystyczne dla tamtej epoki, sprawiają, że książkę się dosłownie pochłania. Autorka bardzo umiejętnie wplata też elementy magii, opis pogańskich wierzeń panujących na Litwie w prawdziwe wydarzenia historyczne.

Pięknie napisane i warte polecenia.

M. T.     


„Kiedy czasu już dla nas nie będzie” Marta Nowik

 Zachęcona pozytywnymi opiniami moich czytelniczek postanowiłam sięgnąć po książkę Marty Nowik. Autorka ma, póki co ubogi dorobek literacki jednak myślę, że wszystko jeszcze przed nami.

To pełna emocji, wzruszająca opowieść o życiu w Domu Pogodnej Starości, w którym zdaje się nie wydarzyć nic szczególnego. Tymczasem w „przytułku” dla samotnych i starszych ludzi pojawia się ona – Julia, początkowo zagubiona, szukająca sensu życia dziewczyna. Mimo młodego wieku doświadczona przez los, nieufna i niezwykle skromna. Miała pojawić na się na chwilę, bo przecież dom starości to nie miejsce dla niej, jednak to w nim znajduje ciepło

i poczucie bezpieczeństwa, którego  nigdy nie miała.  Przeżycia z dzieciństwa, samobójstwo matki, samotność, brak miłości pozostawiło znaczne piętno na dziewczynie. Mieszkańcy domu Pogodnej Starości „ożywiają” się nieco wraz z nadejściem. Zbliżające święta Bożego Narodzenia również wpływają pozytywnie na atmosferę,  Od tej pory, każdy dzień przynosi zupełnie nowe, całkiem nieoczekiwane wydarzenia.

Podsumowując to jedna z tych książek, których nie da się odłożyć na „jutro”.  Niezwykle wciągająca, z niebanalną fabułą książka, która bawi, wzrusza i napawa nadzieją na lepsze jutro.

Zdecydowanie lubię książki, które zapadają w pamięć. Polecam wszystkim!

E.CH.



 

„Magiczny czas” A. Lis

 

Zimowe długie wieczory są doskonałą okazją do sięgnięcia po świąteczne powieści obyczajowe. Do mojej ręki wpadła całkiem przypadkiem książka pt. „Magiczny Czas” Agnieszki Lis. Okładka zdecydowanie zachęcająca, chociaż mówią, że nie należy oceniać książki po okładce…to jednak z doświadczenia bibliotekarki wiem, że ładna okładka sprzyja wyborowi książki. Autorka książki napisała łącznie blisko 40 książek, co ciekawe nie skupia się jedynie na typowo kobiecych książek, jakimi są powieści obyczajowe i romans. W swoim dorobku literackim posiada również kryminały, thrillery, sensację czy książki dla dzieci.

Akcja książki toczy się głównie w okresie Bożego Narodzenia. Jest to wyjątkowy, i magiczny czas jak wskazuje tytuł. Danuta, główna bohaterka od wielu lat pracuje jako gospodyni w rodzinie Barbary i Arkadiusz. Nie jest jednak typową „panią do pomocy”, jest przyjaciółką rodziny. Jej historia zdecydowania nie jest kolorowa, kobieta jest mocno doświadczona przez los. Jednak wiara w magię Bożego Narodzenia nigdy nie ustaje. Wierzy, że będzie lepiej, że jeszcze będzie pięknie. Nawet ciężkie przejścia z mężem alkoholikiem, przemoc, nie raz doskwierająca bieda, nie pozwalają się jej poddać.

Podsumowując „Magiczny czas” to pełna ciepła, wzruszająca, niezwykle prawdziwa historia bohaterki, która musi zmierzyć się z przeciwnościami losu. W książce można znaleźć dużo pozytywnej energii, która wynika z miłości, empatii, chęci niesienia bezinteresownej pomocy.  Jak to w życiu są „dobrzy” i „źli” ludzie. Autorka książki w umiejętny i niezwykle wyrafinowany sposób czaruje słowami, co sprawia, że czytając książkę, spędza się prawdziwie „Magiczny czas”. Zdecydowanie polecam! Po raz kolejny, autorka mnie nie zawiodła, książka godna polecenia.

 

E.CH.



piątek, 17 listopada 2023

"Chłopki. Opowieść o naszych babkach" Joanna Kuciel - Frydryszak

 

Jest to powieść dla wszystkich tych, których świadomość o polskiej wsi przełomu XIX i XX wieku ukształtowała się na romantycznych przekazach rodem z Rodziewiczówny, „Nad Niemnem” Orzeszkowej, itp.  Tam chłopi pojawiają się, ale są marginesem. W większości powieści hołdowano szlachtę. I stąd to mylne, życzeniowe wrażenie, że w większości od niej pochodzimy. Otóż nie. Joanna Kuciel-Frydryszak  podaje, że 70 % ludności dwudziestolecia międzywojennego stanowili mieszkańcy wsi, czyli chłopi, i to od nich większość z nas się wywodzi.

Autorka skupia się na historii kobiet z najniższej warstwy społecznej okresu międzywojennego, od czasu wczesnego dzieciństwa po życie dorosłe. Dzieci były najniżej, nawet zwierzęta stanowiące jedyne źródło wyżywienia były przed nimi.  Już tytuł pierwszego rozdziału pt. „Zbędne” mówi o tym, jaką rolę odgrywały dziewczęta, dzieci.  Dopóki pasły krowy, nie stanowiły balastu. Potem zaczynał się problem, gdyż nie dość, że była kolejna gęba do wykarmienia, to należało zgromadzić dla niej posag, inaczej nie wyszła za mąż i stanowiła obciążenie.

Kuciel – Frydryszak opisuje tu dokładnie życie codzienne, zajęcia i warunki, w jakich pracowały i żyły kobiety chłopskie. Wylicza, ile czasu spędzały na pracy, ile miały ubrań, sprzętów, obowiązków. „[…] kobieta na wsi pracuje o co najmniej pięćset godzin rocznie więcej, czyli 15 procent dłużej niż mężczyzna. Podczas gdy ona potrafi zastąpić mężczyznę przy sianiu, bronowaniu, zwózce, mężczyzna nie wyręcza swojej żony”,  w jej „babskich” pracach.

Opisuje, co jadły, na co chorowały i jak się leczyły. Jak wyglądała ich praca najemna w większych gospodarstwach i na dworze; co się działo z tymi, które uciekały do miast i na saksy do Francji, a nawet Kanady; jak powoli zmieniały się ich świadomość wraz z powstaniem Uniwersytetów Ludowych i dostępu do radia i prasy.

Dodając łyżkę dziegciu, książka opisuje tylko i wyłącznie ciemną stronę życia chłopek. Do pełni obiektywizmu brakowało mi opisów zabaw i świętowania i radowania się ludu, który potrafił to robić mimo uciemiężenia. Uzupełnienia wymagają również pozytywne relacje, o  chłopkach, które wychodziły za mąż z miłości, a mężowie traktowali je z szacunkiem, a nie wszystkie dzieci traktowane były przedmiotowo. Ma się wrażenie, delikatne, ale jednak  lekkiej tendencyjności i pisanie w duchu feministycznym.

Nie ulega jednak wątpliwości, że książka jest skarbnicą wiedzy. Dla mnie jest to przydatna wiedza, wiedza bardzo bolesna, czego dowiadujemy się już od pierwszych rozdziałów książki, gdzie opisywana jest tzw. pasionka.  Pasionka i mnie nie jest obca. Było to znienawidzone przez ze mnie wakacyjne zajęcie, a dwie godziny na drodze polnej wraz z krową na łańcuchu dłużyło się niemiłosiernie. Jednak doznałam szoku, czytając o świadectwach, w których dzieci pozostawione same sobie na cały dzień były wykorzystywane i doznawały przemocy, w tym seksualnej, nie tylko od rówieśników.

Są to historie, których źródła i przekazy są nieliczne. Pamiętniki i listy były domeną szlachcianek. Autorka wydobyła relacje z czeluści archiwów i relacji z potomkiniami. Wiele z tych relacji czytelnik pamięta z opowiadań swoich babć i prababek lub nawet z własnego powojennego  (II WŚ) dzieciństwa.

Dla tych, którzy pamiętają, jest to lektura bolesna, a nawet traumatyczna. Uświadamia jak bardzo system pańszczyźniany – niewolniczy de facto odbił się na rozwoju narodu, rodzin i jednostki. Wielu z nas dźwiga ten bagaż do dziś. „Dla mnie historia mojej babci to bagaż, z którym  się mierzę. Próbuje zrozumieć jej życie, a jednocześnie siebie i jej wpływ na to, kim jestem” przyznaje jedna z bohaterek książki.

Kto ma odwagę zmierzyć się ze swoim chłopskim dziedzictwem, pokonać traumę i wstyd ze swojego pochodzenia ma szansę wyciągnąć wnioski, zrobić rozrachunek z przeszłością, niejednokrotnie wybaczyć i zrobić krok w przód.  Na tym, znanym nam z psychologii  wglądzie opiera się większość szkół terapeutycznych. A traumę leczy się terapią.

Ale jest możliwe dopiero z dystansu kilkudziesięciu nawet lat. „Musieliśmy się trochę wystawniej najeść i lepiej ubrać, by mówić o biedzie naszych rodzin bez lęku i wstydu”.  

MZ